Wpisz nazwę szablonu

Maks Kraczkowski pikietował w obronie Węgier

Maks Kraczkowski.
null
Maks Kraczkowski, wielkopolski poseł Prawa i Sprawiedliwości, tłumaczy swoją decyzję o wzięciu udziału w pikiecie w obronie Węgier.
Czytaj także:
Za i przeciw wprowadzeniu kary śmierci
Maks Kraczkowski: Jarosław Kaczyński jest naturalnym kandydatem na prezydenta


Co Panem kierowało, że zdecydował się Pan uczestniczyć w pikiecie pod siedzibą przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie w obronie Węgier?

Maks Kraczkowski: - To oczywiste. Uważam, że interwencje i wypowiedzi polityków Unii Europejskiej, w tym prezydenta Francji, będące otwartymi naciskami na demokratycznie wybrany rząd Węgier, by zmieniono zapisy nowo przyjętej konstytucji, są niedopuszczalne. Budapeszt miał prawo zmienić i wprowadzić w demokratyczny sposób nową ustawę zasadniczą, która zresztą zastąpiła poprzednią, w dużej mierze opartą na ustawach z czasów stalinowskich.

No tak, ale przecież ta nowa konstytucja zakłada m.in. podległość banku centralnego wobec rządu, a takich rozwiązań nie ma w żadnym kraju Unii…

Maks Kraczkowski: - Może i tak, ale ta krytyka, szczególnie polityków lewackich i lewicowych liberałów idzie znacznie dalej. Przeszkadza im np. zapis w konstytucji Węgier - zresztą istniejący także w polskiej konstytucji - o tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny…

Sądzę jednak, że prezydentowi Sarkozy’emu nie chodzi o tego rodzaju sprawy, ale o łamanie pewnych fundamentalnych zasad zawartych w traktacie akcesyjnym, na które Węgry - wstępując do UE - musiały się zgodzić.

Maks Kraczkowski: - To dlaczego w takim razie Unia nie reagowała na łamanie zasad polityki finansowej przez Grecję, a potem przez Włochy, czego skutków doświadczamy teraz wszyscy i wszyscy mamy składać się na ratowanie tych krajów? Dlaczego unijni politycy nie reagowali na działania poprzedniego socjalistycznego rządu Węgier, który bezprzykładnie i z premedytacją zadłużał kraj? Obecne interwencje polityków unijnych uważam za zamach na niezależność Węgier i przejaw podwójnej moralności, której ofiarą jest właśnie węgierski, prawicowy premier Orban.

To znaczy, że podpisuje się Pan pod raczej niewyszukanymi hasłami pikiety, np. "Czerwone łapy precz od Węgier"?

Maks Kraczkowski: - Nie uważam, by takie hasło było czymś niedopuszczalnym w debacie o kwestiach europejskich. A poza tym, list, który został przekazany do rąk przedstawicieli Unii w Warszawie, był napisany w bardzo rzeczowym tonie.
Wpisz nazwę szablonu
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Wersja Pełna | Lista serwisów
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
oks6uLe478TcqLOiN.szPZa2zSsRpFu1UK6h.820_G3.37